Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 stycznia 2013

Nadmorska wycieczka rowerowa

Dzień V - Władysławowo-Chłapowo-Rozewie- Jastrzębia Góra


Jeżeli lubicie wycieczki rowerowe wzdłuż morza ( no prawie) to będzie z pewnością coś dla Was.

Po błogim lenistwie nie mogło być inaczej - trzeba było się trochę ruszyć. No więc wyjechaliśmy  na rowerach ( wypożyczonych za 30 zł / dzień) do Jastrzębiej Góry  (Mapa Google). Wprawdzie szału nie ma jeśli chodzi o dystans, ale upał dał nam się tak we znaki, że 18 km to było aż za dużo:)

Zwiedzanie zaczęliśmy od końca, czyli od Jastrzębiej Góry, jednak zanim tam dotarliśmy zatrzymywaliśmy się chyba z milion razy żeby nacieszyć oko widokami...

Nie wiem, czy taki model roweru jest trendy, ale wzbudzał zainteresowanie turystów:)




Jastrzębia Góra jest najbardziej wysuniętą na północ miejscowością w Polsce, czego dowodem jest pomnik " Gwiazda Północy".

Gwiazda Pólnocy

Jak się tam  dostać?
Idąc ulicą Królewską w kierunku Władysławowa skręcamy w lewo w ulicę Słowackiego, następnie w prawo w Norwida.


Miejcowość ta rozwijać się zaczęła dopiero po zaślubinach Polski z morzem, czyli po 10.02.1920 roku, kiedy to zaczęto fascynować się nadmorskimi obszarami. Nazwę tej miejscowości nadał pewien inżynier Jerzy Osmołowski ( choć już podobno na pruskich mapach teren ten był zaznaczony jako Habichtsberg, czyli Jastrzębia Góra) po wykupieniu okolicznych terenów. Plan był prosty: wybudowanie obiektów rekreacyjno - relaksacyjnych. Najlepsze czasy dla Jastrzębiej Góry przypadły właśnie na lata 20-ste, 30-ste, kiedy to powstawały nowe wille, domy i rezydencje. W 1938 roku wybudowano windę Światowid, która umożliwiała przemieszczanie się z wysokiego klifu na plażę, niestety konstrukcja runęła w 1983 roku na skutek niszczącej działalności  fal morskich.

Niestety, muszę się przyznać, nie do końca doczytałam informacje na temat Światowida przez co ośmieszyłam się w IT, pytając gdzie ta winda się znajduje:) Pracownica Informacji Turystycznej spojrzała na mnie srogim wzrokiem informując o katastrofie z 1983 roku.
W celu douczenia dostałam masę gazetek na temat tej miejscowości:) Nie ma tego złego... Ale następnym razem poczytam dokładniej zanim o coś zapytam:-)

W centrum Promenady Światowida znajduje się tablica zawierająca " Kaszubskie nuty"


Województwo pomorskie zamieszkiwane jest przez prawie półmilionową grupę Kaszubów, którzy mimo nacisków i prześladowań zachowali swój język, kulturę i tradycję. Jeśli ktoś z Was nie miał nigdy kontaktu z tym językiem to zapraszam TU 

W szkole podstawowej w Jastrzębiej Górze od 1998 roku uczniowie mogą uczyć się języka kaszubskiego i podobno uczą się go z chęcią. Chciałabym uczestniczyć choćby w jednej takiej lekcji:-)

A oto fontanna przy promenadzie:



Nierozerwalną częścią Jastrzębiej Góry jest Lisi Jar. Nazwę tę zmienił poseł na sejm Aleksander de Rosset, który wykupił te tereny. Wcześniejsza nazwa brzmiała " Lesi Dol" - po kaszubsku oczywiście. W tym miejscu znajduje się przepiękny, polodowcowy wąwóz. 
Sami zobaczcie:



Aleksander de Rosset postawił tam również obelisk  z tablicą upamiętniającą lądowanie w tym miejscu króla Zygmunta III Wazy. Jest tam zapisane: 

" Tu w Lisim Jarze w roku 1594 wylądował Król Polski Zygmunt III Waza wrcając ze Szwecji".


Podczas II Wojny Światowej Niemcy wywieźli wykonanego z brązu orła. Tablica została przechowana przez Kaszubów i wróciła na swoje miejsce po zakończeniu wojny, jednak orła nie odnaleziono. Dopiero 22 maja 1996 plastyk Stanisław Szwechowicz wykonał orła na podstawie dostępnych zdjęć. 


W Rozewiu zobaczyliśmy latarnię morską im. Stefana Żeromskiego. Dlaczego akurat tego pisarza? Otóż, podobno pisał tutaj swą powieść " Wiatr od morza". Z tego względu znajduje się  tutaj jego pomnik i tablica pamiątkowa:




Wstęp na latarnię kosztuje 13 zł i zawiera także bilet wstępu do pobliskiej maszynowni.


Widok z latarni:





A w środku ogrom ekspozycji latarni morskich:



A może trochę ciekawostek?

Istnieje legenda związana z rozewską latarnią:) 
Otóż, podobno na brzegu w Rozewiu  rozbił się szwedzki statek, na skutek czego zginęli wszyscy pasażerowie łącznie z kapitanem. Jego zrozpaczona córka postanowiła ostrzegać innych przed katastrofą paląc ogień na rozewskim wzgórzu, gdzie osiadła. W taki sposób ratowała innym życie aż do swojej śmierci. Można by śmiało stwierdzić, że była pierwszym latarnikiem w Rozewiu. 


W maszynowni obok można zobaczyć sprężarki, generatory prądu i tablice rozdzielcze oraz maszyny parowe:



Wracając do Władysławowa nie mogliśmy zapomnieć w  Chłapowie o przecudnym wąwozie, którym można dojść na przepiekną plażę. Wąwóz ten znajduje się na terenie Nadmorskiego Parku Narodowego.
Spacerując tutaj można podziwiać nienaruszoną przyrodę i piękno krajobrazu.




Wracaliśmy dnem doliny w kierunku centrum Chłapowa.



Droga ta wiedzie pod tunelem, nad którym jest ulica łącząca Władysławowo z Jastrzębią Górą.








W taki oto sposób zakończyła się nasza rowerowa wycieczka.
 Myślę, że był to najlepiej spędzony dzień z całego tygodnia, bo spędzony aktywnie :)




Pozdrawiam serdecznie,

Monika




























niedziela, 6 stycznia 2013

Muzeum motyli i rejs statkiem

 Dzień IV - Muzeum motyli i rejs...

Korzystając ze wspaniałej pogody dzień ten spędziliśmy na plaży: czytając książki, opalając się i bawiąc z dziećmi. Ale żeby nie było tak całkiem leniwie po obiedzie udaliśmy się do Muzeum Motyli.


Muzeum Motyli znajduje się w wieży widokowej Domu Rybaka we Władysławowie. Ekspozycja udostępniona zwiedzającym zawiera zbiory motyli i owadów pochodzących z całego świata. Wystawa obejmuje ponad 70 gablot entomologicznych, w których zgromadzono ponad 3000 okazów: motyli, chrząszczy, pluskwiaków, straszyków a także pająków, skorpionów i innych stawonogów. 
Poza zbiorami entomologicznymi obejrzeć można kolekcję monet, zabawek, pamiątek i pułapek związanych z “owadzią tematyką”. Dla znawców tematu czeka do rozwiązania interaktywny test o motylach i 6 krótkich filmów edukacyjnych o życiu motyli. Na miejscu sklepik z pamiątkami, oczywiście związanymi z owadami. Prywatne muzeum motyli istnieje w tym miejscu od 2000 roku. 
Warto wspomnieć, że na ostatnim piętrze wieży widokowej Domu Rybaka znajduje się punkt widokowy na panoramę całego miasta i Półwyspu Helskiego. Po więcej informacji zapraszam TU.


W muzeum spędziliśmy grubo ponad 2 godziny, robiąc masę zdjęć i przyglądając się tym pięknym eskpozycjom. Naprawdę warto tutaj przyjść:-). 



Wstęp do muzeum: normlany 8 zł, ulgowy 6,50zł.

Dzień postanowiliśmy zakończyć rejsem, wprawdzie krótkim bo trwał tylko 45 minut, ale zawsze:)
W skrócie wyglądało to tak:


Koszt takiego rejsu: 15zł normalny, 10 zł ulgowy.

Kiedy  wracaliśmy słońce już powoli zachodziło i żałowaliśmy, że nie wybraliśmy następnego rejsu, ale cóż- wszystko przed nami:)

Dzień dość spokojny i leniwy dał nam energię do kolejnych całodniowych wycieczek:)


Pozdrawiam serdecznie,
Monika



piątek, 31 sierpnia 2012

Urlop nad morzem - Półwysep Helski


Na Półwysep Helski mieliśmy się wybrać rowerami - takie było początkowe założenie. Jednak ze względu na małą kontuzję kolana postanowiliśmy ten dystans pokonać samochodem. Na zwiedzanie półwyspu przeznaczyliśmy cały dzień i rozpoczęliśmy je od Helu. 

Ulica Wiejska 

Samochód zostawiliśmy na parkingu przy ulicy Kuracyjnej ( 4 zł/ godzinę) i dostaliśmy 10 % zniżki do pubu Stella. Ze względu na to, że po raz chyba pierwszy wyszliśmy z domu bez śniadania, postanowiliśmy zjeść je właśnie w Stelli rzy ulicy Wiejskiej. Coś przepysznego! Pub z klimatem:) Polecam!

A może trochę ciekawostek?

Półwysep Helski powstał z piasku z dna morskiego, którego niosły prądy morskie. Najpierw wyłaniała się ławica, która wynurzała się w różnych miejscach tworząc 5 małych wysepek. Przerwy między wyspami powoli zostały zasypywane piaskiem i w ten sposób powstał półwysem w kształcie kosy.
Początek półwyspu zaczyna się we Władysławowie, a jego długość wynosi 34 km, natomiast szerokość od 200 do 2900 m. Widoki podczas przejazdu są niesamowite, zwłaszcza przy szerokości 200 m:)


Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru na cypel.

źródło: www.blogstransarent.com




Przy cyplu zbiegają się wody Małego i Wielkiego Morza. Widok jest tak niesamowity, że przez chwilę żałowaliśmy że nie przyjechaliśmy tutaj na 7 dni:) Na cypel doszliśmy ulicą Kuracyjną przez jednostkę wojskową. Po drodze można zobaczyć wiele stanowisk ogniowych, dzięki czemu trasa jest o wiele ciekawsza.

Każde stanowisko było opisane w 3 językach




Poniższe zdjęcie przedstawia schron, na których znajdowały się działa amunicyjne ( kalibru 152,4 mm). Strop tego schronu ma 2 metry długości, jego ściany 1,8-2,3 m szerokości. Całość obsypana była wałem ziemnym. Taki schron stanowił dostateczne zabezpieczenie dla załogi i amunicji.



Znajduje się tam również pomnik poświęcony bohaterom Obrony Helu, którzy polegli we wrześniu 1939 roku.



A może trochę historii...?

1 września 1939 roku rozpoczęto nadłuższą bitwę kampanii wrześniowej, bitwę na Helu. Z lotniska pod Słupskiem wystartowały w kierunku półwyspu  24 niemieckie samoloty : 11 z nich uderzyło w główną baterię im. Heliodora Laskowskiego ( bombardowanie trwało 24 minuty, bez większych szkód), 13 z nich zaatakowało port wojenny. Tak wyglądał pierwszy dzień wojny.
Hel był bardzo dobrze przygotowany do obrony, o czym świadczą liczne działa, schrony, magazyny amunicji , torped i min oraz punkty obronne. Między tymi miejscami jeżdziła kolejka wąskotorowa.
 Działa  ustawione na Helu  miały blokować dostęp do portu w Gdańsku, dodatkowo wybudowany wcześniej port wojenny miał stanowić również  schronienie dla polskiej floty. 
Hel bronił się cały miesiąc- dzieki potężnym działom, bateriom i schronom. Mimo to nie było szans na wygranie tej walki. Z dnia na dzień było coraz więcej nalotów na Hel, a po polskiej stronie brakowało obrony powietrznej.
Obrona Helu trwała aż do 2 pażdziernika, kiedy to podpisano porozumienie o zaprzestaniu walk. Głównym powodem  kapitulacji był brak lekarstw i amunicji. Garnizon liczący 3 tysiące żołnierzy zakończył walkę,  walkę, która była nad wymiar bohaterska...

W taki sposób znaleźliśmy się na cyplu. Jakże tam było pięknie:)






Nieopodal portu, na Bulwarze Nadmorskim znajduje się Muzeum Rybołówstwa. Bilety kosztują: normalny 6 zł, ulgowy 4 zł.


Muzeum to znajduje się w gotyckim, zabytkowym kościele pod wezwaniem św. Piotra i Pawła i mieści się tu od 1972 roku.

Muzeum Rybołówstwa

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru dookoła muzeum, gdzie znajdują się ludowe łodzie rybackie. Podobobno jest to największy tego typu skansen w Polsce. Zaprezentowano tutaj 11 jednostek pływających.
Łódź " Dziunia"


" Dziunia" została zbudowana w 1977 roku we Władysławowie. Później została zakupiona przez Polską Akademię Nauk i była wykorzystywana do prowadzenia badań w Polskiej Stacji Antarktycznej.


Wewnątrz znajduje się ogromny zbiór kolekcji fauny i flory, łodzie rybackie oraz wystawa " Dzieje rybołówstwa morskiego w Polsce".


Zwiedzający mogą przyjrzeć się także narzędziom szkutniczym, przyrządom do połowu ryb oraz makietę Helu z końca XIX wieku.
Przednią część muzeum stanowi wieża widokowa, z której to można podziwiać piękne krajobrazy.





Muzeum otwarte jest w sezonie od 10.00 do 18.00.

Kolejnym punktem " zaczepienia" miało być fokarium, które znajduje się przy Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Niestety w kolejce czekało tylu ludzi ( zwłaszcza dzieci), że postanowiliśmy sobie odpuścić. Do tego upał też dawał się nam we znaki.

Kierując się w stronę parkingu zatrzymaliśmy się przy dwóch pomnikach:
  • Pomnik Stefana Żeromskiego

                    
Pomnik w kształcie żagla został poświęcony Żeromskiemu, który przybywał na Hel w celach kuracyjnych. To tutaj napisał " Międzymorze", poetycką opowieść o mieszkańcach Helu.
  • Pomnik Obrońców Helu

Pomnik postawiono na cześć niewielkiemu garnizonowi, który najdłużej bronił się przed niemieckimi atakami.Pomnik usytuowany jest w parku w samym centrum miasta.

A może trochę ciekawostek..?

Czy wiesz, że Półwysep Helski posiada kilka lokalno- kaszubskich  nazw : Gęsia Szyja, Krowi Ogon i Krowi język?

Kierując się w stronę Jastarnii zatrzymaliśmy się w Juracie, najbardziej znanej z tego, że przyjeżdżają tu znani     
ludzie:) My jednak nikogo tam nie spotkaliśmy, ale było molo..przepiękne molo:)


Drewniane molo w Juracie zostało zbudowane w latach 70-tych. Stanowi przedłużenie najpopularniejszej alejki spacerowej i ma długośc ok. 320 m.

Promenada w Juracie
 To co warte jeszcze zaznaczenia to betonowy bunkier na wodzie, znajdujący się ok. 2km od brzegu.


Został zbudowany przez armię niemiecką podczas II WŚ. Jest to element poligonu torpedowego i służył do testowania różnego ich rodzaju.

Kolejnym etapem była Jastarnia, Kuźnica i Chałupy, jednak na nieszczęście aparat odmówił posłuszeństwa.

No cóż, jest argument by przyjechać tu raz jeszcze:)


Pozdrawiam serdecznie,