środa, 18 grudnia 2013

Pudding czekoladowy

Dziś zapraszam w podróż kulinarną, a co!

Wszyscy wiedzą, że kucharz ze mnie marny i najchętniej tylko pałaszowałabym to co przygotują inni, ale zmiana diety i ogólnego podejścia do jedzenia zmusiła mnie do poszukiwań przepisów prostych, szybkich i smacznych.

Od dwóch miesięcy nie jadam słodyczy i nabiału ze względów zdrowotnych, kompletnie nie chodzi o odchudzanie:) O ile zerwanie ze słodyczami uchodzi mi w miarę gładko, to z nabiałem nie jest już tak łatwo. No a czasami mózg mi zrobi na złość i mam wielką ochotę na coś słodkiego i mlecznego czyli puddingi Bakomy, które pochłaniałam w ogromnych ilościach. I co tu zrobić w takich momentach? Ulec pokusie, uciec gdzie pieprz rośnie? Ależ nie, można przygotować inny pudding czekoladowy, nie mleczny, zdrowszy i słodki!




Składniki:
  • 1 awokado
  • połowa banana
  • łyżka kakao
  • 1/3 szklanka wody
  • do posłodzenia opcjonalnie: miód lub cukier trzcinowy
  • do dekoracji w tym przypadku: płatki migdałowe, mogą być również orzechy

Jak przygotować? 

W blenderze miksujemy awokado, banan, wodę, miód lub cukier i kakao. Wykładamy na salaterki i dekorujemy jak chcemy. Nalepiej smakuje lekko schłodzone. Polecam!!




sobota, 26 stycznia 2013

Nadmorska wycieczka rowerowa

Dzień V - Władysławowo-Chłapowo-Rozewie- Jastrzębia Góra


Jeżeli lubicie wycieczki rowerowe wzdłuż morza ( no prawie) to będzie z pewnością coś dla Was.

Po błogim lenistwie nie mogło być inaczej - trzeba było się trochę ruszyć. No więc wyjechaliśmy  na rowerach ( wypożyczonych za 30 zł / dzień) do Jastrzębiej Góry  (Mapa Google). Wprawdzie szału nie ma jeśli chodzi o dystans, ale upał dał nam się tak we znaki, że 18 km to było aż za dużo:)

Zwiedzanie zaczęliśmy od końca, czyli od Jastrzębiej Góry, jednak zanim tam dotarliśmy zatrzymywaliśmy się chyba z milion razy żeby nacieszyć oko widokami...

Nie wiem, czy taki model roweru jest trendy, ale wzbudzał zainteresowanie turystów:)




Jastrzębia Góra jest najbardziej wysuniętą na północ miejscowością w Polsce, czego dowodem jest pomnik " Gwiazda Północy".

Gwiazda Pólnocy

Jak się tam  dostać?
Idąc ulicą Królewską w kierunku Władysławowa skręcamy w lewo w ulicę Słowackiego, następnie w prawo w Norwida.


Miejcowość ta rozwijać się zaczęła dopiero po zaślubinach Polski z morzem, czyli po 10.02.1920 roku, kiedy to zaczęto fascynować się nadmorskimi obszarami. Nazwę tej miejscowości nadał pewien inżynier Jerzy Osmołowski ( choć już podobno na pruskich mapach teren ten był zaznaczony jako Habichtsberg, czyli Jastrzębia Góra) po wykupieniu okolicznych terenów. Plan był prosty: wybudowanie obiektów rekreacyjno - relaksacyjnych. Najlepsze czasy dla Jastrzębiej Góry przypadły właśnie na lata 20-ste, 30-ste, kiedy to powstawały nowe wille, domy i rezydencje. W 1938 roku wybudowano windę Światowid, która umożliwiała przemieszczanie się z wysokiego klifu na plażę, niestety konstrukcja runęła w 1983 roku na skutek niszczącej działalności  fal morskich.

Niestety, muszę się przyznać, nie do końca doczytałam informacje na temat Światowida przez co ośmieszyłam się w IT, pytając gdzie ta winda się znajduje:) Pracownica Informacji Turystycznej spojrzała na mnie srogim wzrokiem informując o katastrofie z 1983 roku.
W celu douczenia dostałam masę gazetek na temat tej miejscowości:) Nie ma tego złego... Ale następnym razem poczytam dokładniej zanim o coś zapytam:-)

W centrum Promenady Światowida znajduje się tablica zawierająca " Kaszubskie nuty"


Województwo pomorskie zamieszkiwane jest przez prawie półmilionową grupę Kaszubów, którzy mimo nacisków i prześladowań zachowali swój język, kulturę i tradycję. Jeśli ktoś z Was nie miał nigdy kontaktu z tym językiem to zapraszam TU 

W szkole podstawowej w Jastrzębiej Górze od 1998 roku uczniowie mogą uczyć się języka kaszubskiego i podobno uczą się go z chęcią. Chciałabym uczestniczyć choćby w jednej takiej lekcji:-)

A oto fontanna przy promenadzie:



Nierozerwalną częścią Jastrzębiej Góry jest Lisi Jar. Nazwę tę zmienił poseł na sejm Aleksander de Rosset, który wykupił te tereny. Wcześniejsza nazwa brzmiała " Lesi Dol" - po kaszubsku oczywiście. W tym miejscu znajduje się przepiękny, polodowcowy wąwóz. 
Sami zobaczcie:



Aleksander de Rosset postawił tam również obelisk  z tablicą upamiętniającą lądowanie w tym miejscu króla Zygmunta III Wazy. Jest tam zapisane: 

" Tu w Lisim Jarze w roku 1594 wylądował Król Polski Zygmunt III Waza wrcając ze Szwecji".


Podczas II Wojny Światowej Niemcy wywieźli wykonanego z brązu orła. Tablica została przechowana przez Kaszubów i wróciła na swoje miejsce po zakończeniu wojny, jednak orła nie odnaleziono. Dopiero 22 maja 1996 plastyk Stanisław Szwechowicz wykonał orła na podstawie dostępnych zdjęć. 


W Rozewiu zobaczyliśmy latarnię morską im. Stefana Żeromskiego. Dlaczego akurat tego pisarza? Otóż, podobno pisał tutaj swą powieść " Wiatr od morza". Z tego względu znajduje się  tutaj jego pomnik i tablica pamiątkowa:




Wstęp na latarnię kosztuje 13 zł i zawiera także bilet wstępu do pobliskiej maszynowni.


Widok z latarni:





A w środku ogrom ekspozycji latarni morskich:



A może trochę ciekawostek?

Istnieje legenda związana z rozewską latarnią:) 
Otóż, podobno na brzegu w Rozewiu  rozbił się szwedzki statek, na skutek czego zginęli wszyscy pasażerowie łącznie z kapitanem. Jego zrozpaczona córka postanowiła ostrzegać innych przed katastrofą paląc ogień na rozewskim wzgórzu, gdzie osiadła. W taki sposób ratowała innym życie aż do swojej śmierci. Można by śmiało stwierdzić, że była pierwszym latarnikiem w Rozewiu. 


W maszynowni obok można zobaczyć sprężarki, generatory prądu i tablice rozdzielcze oraz maszyny parowe:



Wracając do Władysławowa nie mogliśmy zapomnieć w  Chłapowie o przecudnym wąwozie, którym można dojść na przepiekną plażę. Wąwóz ten znajduje się na terenie Nadmorskiego Parku Narodowego.
Spacerując tutaj można podziwiać nienaruszoną przyrodę i piękno krajobrazu.




Wracaliśmy dnem doliny w kierunku centrum Chłapowa.



Droga ta wiedzie pod tunelem, nad którym jest ulica łącząca Władysławowo z Jastrzębią Górą.








W taki oto sposób zakończyła się nasza rowerowa wycieczka.
 Myślę, że był to najlepiej spędzony dzień z całego tygodnia, bo spędzony aktywnie :)




Pozdrawiam serdecznie,

Monika




























niedziela, 6 stycznia 2013

Muzeum motyli i rejs statkiem

 Dzień IV - Muzeum motyli i rejs...

Korzystając ze wspaniałej pogody dzień ten spędziliśmy na plaży: czytając książki, opalając się i bawiąc z dziećmi. Ale żeby nie było tak całkiem leniwie po obiedzie udaliśmy się do Muzeum Motyli.


Muzeum Motyli znajduje się w wieży widokowej Domu Rybaka we Władysławowie. Ekspozycja udostępniona zwiedzającym zawiera zbiory motyli i owadów pochodzących z całego świata. Wystawa obejmuje ponad 70 gablot entomologicznych, w których zgromadzono ponad 3000 okazów: motyli, chrząszczy, pluskwiaków, straszyków a także pająków, skorpionów i innych stawonogów. 
Poza zbiorami entomologicznymi obejrzeć można kolekcję monet, zabawek, pamiątek i pułapek związanych z “owadzią tematyką”. Dla znawców tematu czeka do rozwiązania interaktywny test o motylach i 6 krótkich filmów edukacyjnych o życiu motyli. Na miejscu sklepik z pamiątkami, oczywiście związanymi z owadami. Prywatne muzeum motyli istnieje w tym miejscu od 2000 roku. 
Warto wspomnieć, że na ostatnim piętrze wieży widokowej Domu Rybaka znajduje się punkt widokowy na panoramę całego miasta i Półwyspu Helskiego. Po więcej informacji zapraszam TU.


W muzeum spędziliśmy grubo ponad 2 godziny, robiąc masę zdjęć i przyglądając się tym pięknym eskpozycjom. Naprawdę warto tutaj przyjść:-). 



Wstęp do muzeum: normlany 8 zł, ulgowy 6,50zł.

Dzień postanowiliśmy zakończyć rejsem, wprawdzie krótkim bo trwał tylko 45 minut, ale zawsze:)
W skrócie wyglądało to tak:


Koszt takiego rejsu: 15zł normalny, 10 zł ulgowy.

Kiedy  wracaliśmy słońce już powoli zachodziło i żałowaliśmy, że nie wybraliśmy następnego rejsu, ale cóż- wszystko przed nami:)

Dzień dość spokojny i leniwy dał nam energię do kolejnych całodniowych wycieczek:)


Pozdrawiam serdecznie,
Monika